Dlaczego odszedłem od boksu w 2010 roku?

W roku 2010, a dokładnie 10.10.2010 stoczyłem finałową walkę mistrzostw polski z Mateuszem Kosteckim, którą przegrałem i rozstałem się z boksem. Postaram się wyjaśnić tym wpisem moją decyzje, słyszałem na ten temat już wiele historii.  A więc do rzeczy. 

  Musimy się cofnąć do 2002r. Wtedy pierwszy raz pojawiłem się na sali bokserskiej, 2002 rok okolica maja i czerwca, treningi odbywały się do wakacji następnie przerwa wakacyjna i we wrześniu ponownie wróciłem na salę. Do końca 2003 roku ćwiczyłem w grupie początkującej którą prowadził świetny trener Mikołaj Nos. Następnie początku 2004 roku poza treningami w mojej grupie zacząłem zostawać na sali dłużej aby popatrzeć na treningi  najlepszych bokserów w Polsce, Hetman Białystok miał w tamtym okresie najlepszą drużynę w całym kraju. 

  Osoby które tam ćwiczyły znałem z meczy bokserskich i z gazet, wtedy codziennie czytało się „kurier poranny” w którym na końcu często bywały artykuły o boksie. W moich oczach zawodnicy z grupy wiekowej „senior” mojego klubu byli legendarnymi bokserami, nie mniejszymi od Muhammada Ali’ego. Wszystkich podziwiałem.

  Bardzo często uczestniczyłem w rozgrzewce z nimi, a w tamtych czasach nierzadko podczas rozgrzewki grało się w koszykówkę, w koszykówkę która z koszykówką nie miała za wiele wspólnego. Wspólne były kosze i piłka oraz to że piłkę trzeba w jakiś sposób przerzucić przez obręcz kosza, sposób był dowolny. Podczas gry nie można było uderzać ani kopać w zawodników, a poza tym- całkowita dowolność. Ta gra przypominała bardziej rugby niż „kosza” i była to lubiana rozgrzewka.

  Po rozgrzewce siadałem obok trenera Jana Żylińskiego i obserwowałem elitę jak wykonywała walkę z cieniem a jak zauważyłem jakąś ciekawą kombinacje u któregoś z zawodników to od razu wypytywałem trenera dlaczego taką akcję zawodnik wykonał i kiedy może mu się ona przydać. Po kilku latach od tamtego czasu dowiedziałem się że Trener Żyliński chciał mnie przenieść z sekcji bokserskiej do sekcji piłki nożnej przez moje „zagadywanie”, na szczęście nie udało mu się to.  

  Po treningu elity odbywały się zajęcia juniorskiej grupy zawodniczej. Którą prowadził trener Andrzej Krukowski. Na większości tych zajęć również zostawałem i ćwiczyłem na rozgrzewce a po niej na walce z cieniem starałem się powtarzać kombinacje które „zostawiła mi” elita. Po tym wracałem zadowolony do domu i  w ukryciu, w swoim pokoju dalej próbowałem tych kombinacji. 

  W 2005 roku stoczyłem pierwsze oficjalne walki. I wtedy awansowałem do grupy zawodniczej juniorów trenera Andrzeja Krukowskiego. Zdobyłem pierwsze swoje mistrzostwo polski w 2005 roku (o tym pisałem tu: https://boksuj.com/moje-pierwsze-mistrzostwa-polski-motywacja/ ). W kolejnym roku wszystkie walki wygrałem i ponownie zostałem mistrzem Polski. 

  W pewnym momencie 2006 roku dostałem powołanie na zgrupowanie reprezentacji polski. Z listy rezerwowej, ale los sprawił że ktoś z głównej listy nie mógł się pojawić więc dostałem zaproszenie ja.  Bardzo byłem dumny że zostałem zauważony przez trenera kadry. Jako dwukrotnym mistrz polski dostałem szansę na pokazanie się przed trenerem reprezentacji kraju. Trenerem reprezentacji był wtedy Zbigniew Raubo. Na tym obozie dostrzegł we mnie determinację, umiejętność skupienia się na zajęciach i „talent” – (a propos talentu zrobię oddzielny wpis w przyszłości), i od tamtej pory stałem się jednym z głównych filarów naszej reprezentacji. 

  I rozpoczął się maraton. 

  Byłem powoływany na wszystkie obozy, wszystkie zawody. Podczas roku szkolnego, w szkole byłem około, w sumie z dwa miesiące – tak dużo było wyjazdów reprezentacji Polski. Jak byłem w domu to chodziłem do szkoły i codziennie trenowałem w Hetmanie Białystok. Jako szesnastolatek w klubie awansowałem do elitarnej grupy i trenowałem z zawodnikami od których wcześniej kopiowałem kombinacje, sparowałem z zawodnikami z podobnych kategorii wagowych jak równy z równym. Czułem wewnętrzną misję że muszę (tu przeczytasz dlaczego musiałem: https://boksuj.com/moje-pierwsze-mistrzostwa-polski-motywacja/ )

  Imprezy główne (mistrzostwa świata lub mistrzostwa europy) odbywały się w wakacje więc ciągle byłem w treningu. Na obozach były minimum dwie jednostki treningowe dziennie. A rekordowy mój obóz miał zaplanowane cztery jednostki dziennie. I tak do 2010 roku. Mój rekord w ciągu jednego miesiąca to 11 stoczonych walk. 

  RZYGAŁEM JUŻ BOKSEM!  

  Sytuacja z moich pierwszych mistrzostw kompletnie straciła moc napędzania mnie. Nie miałem już chęci walki a tym bardziej do treningów. Do mojej decyzji przyczyniły się też inne okoliczności spowodowane przez „działaczy” którzy nie traktowali fair zawodników. Były dwie sytuacje które miały ogromny wpływ na moją postawę i zniechęcenie do tego sportu. 

  W 2008 roku przygotowywałem się przez cały sezon do Mistrzostw Świata które odbywały się w Meksyku w Guadalajara. Cały rok przygotowań i na dwa czy trzy dni przed wylotem dostałem informację od trenera reprezentacji że nie ma pieniędzy na mój wyjazd, mogę sam zapłacić jęk chcę jechać. Nie chcę skłamać jaka to była kwota dlatego jej nie podam, w każdym razie na tamte czasy była dla mnie nie osiągalna. „Jest to zbyt duża kwota aby wysłać mnie na wycieczkę za ocean”- takie tłumaczenie otrzymałem, dlaczego nie jadę. Co ciekawe moje miejsce zajął „działacz” który pojechał tam aby balować. Aktualnie Polski Związek Bokserski działa o niebo lepiej i stawia na rozwój zawodników, efekty widać w postaci sukcesów naszych reprezentantów.

  Jako jeszcze siedemnastolatek, w 2009 roku (w tym roku kończyłem osiemnaście lat, turniej Stamma odbywał się w marcu a ja mam urodziny pod koniec wakacji, w tamtym okresie seniorem w Polsce stawał się zawodnik z dniem osiągnięcia pełnoletności, na świecie wyglądało to inaczej – i tym popierałem moją prośbę: W 2004 roku wicemistrzem olimpijskim został 17-sto letni Amir Khan) zgłosiłem się do prezesa PZB o wydanie zgody abym mógł wystartować w turnieju Stamma, dostałem zgodę i zapewnienie że wystąpię na Stamma, niestety zgodę cofnięto jakiś czas później, argumentując to obawom o moje zdrowie. Dodam tylko że w tamtym okresie na sparingach z zawodnikami z seniorskiej reprezentacji Polski radziłem sobie dobrze. Pamiętam że bardzo często jak mieliśmy łączone obozy reprezentacyjne juniorzy z seniorami, na treningach technicznych, springach zadaniowych czy zwykłych sparingach ćwiczyłem z Marcinem Łęgowskim, bardzo dużo mi dawały te rundy.  W tym samym roku zdobyłem medal mistrzostw europy w pierwszej walce pokonując jednego z faworytów, medalistę z zeszłorocznych mistrzostw świata.

  Miałem już kompletnie dosyć tej dyscypliny. Na tyle dosyć że nie potrafiłem już nawet oglądać walk w telewizji. Wyjście na trening było najgorszą karą. W 2010 roku wysłałem oficjalną rezygnację z reprezentowania kraju do PZB i zaplanowałem całkowite „odwieszenie rękawic’ po mistrzostwach Polski które odbywały się w październiku. Podziękowałem Stanisławowi Wąsowskiemu który pełnił rolę głównego trenera Hetmana Białystok i zakończyłem karierę. 

  Kończąc karierę w 2010 roku byłem pięcio krotnym z rzędu mistrzem polski, wicemistrzem polski, zdobyłem 3 miejsce mistrzostw Europy. Miałem bilans walk: 149 z czego 123 to zwycięstwa, 1 remis, 25 porażek.

  Jak miałbym określić dlaczego odstawiłem wtedy boks to z całą pewnością przez to że  miałem jego za dużo, wszędzie był boks, ani chwili odpoczynku. Zbyt mocno wchodziłem „głową” w tą dyscyplinę i to mnie wykończyło. Podejrzewam że gdybym miał kontakt z psychologiem sportowym to byłbym w stanie zmienić perspektywę z której zacząłem patrzeć na boks. Ale z drugiej strony w tamtym czasie uważałem że do psychologa chodzą tylko „świry”.

   Z tej decyzji jestem zadowolony, nigdy nie żałowałem tego że w tak młodym wieku „zakończyłem” karierę bokserską. Przechodziły mi w głowie myśli co by było gdyby, ale nigdy żałowałem tej decyzji.

  Po czterech latach wróciłem (https://boksuj.com/moc-umyslu-moja-historia/)

  Przy okazji tego wpisu chciałbym podziękować każdemu z trenerów z którymi współpracowałem za poświęcony mi czas. Niestety części z tej grupy osób już z nami niema: 

Jan Żyliński

Zbigniew Kicka 

Andrzej Gmitruk

Całej reszcie dziękuję za dołożenie swojej cegiełki do mojej kariery! Bez Waszej pomocy moja kariera nie byłaby tulu sukcesów.

Mikołaj Nos

Andrzej Krukowski

Dariusz Snarski

Michał Wąsowski

Stanisław Wąsowski

Piotr Jankowski

Tomasz Potapczyk

Dariusz Kochanowski

Tomasz Mróz

Bogusław Szot

Ryszard Dargiewicz

Zbigniew Raubo

Marek Okroskowicz

Jan Bezimienny

  Jeżeli chcesz abym przekazał Ci swoją wiedze i nauczył Cię boksować, albo abym pomógł Ci udoskonalić Twój styl bokserski? Umów się na trening ze mną https://boksuj.com/kontakt/