Jeżeli jesteś sportowcem to zapewne wiesz jak „smakuje” porażka. Porażka to przegranie w rywalizacji oraz nie pomyślne rezultaty treningowe. Te dwie porażki mają inny smak, ale obie mogą być bardzo rozwijające. Dlaczego? Zapraszam do lektury.
Przytoczę tu swoją historię. W roku 2008 brałem udział w turnieju Brandenburg Cup 2008 Frankfurt nad Odrą, w Niemczech. W półfinałowej walce spotkałem się z reprezentantem Niemiec. Były to jeszcze czasy w których walka trwała cztery rundy, każda po dwie minuty. Porównując do dzisiejszego rozmiaru walki, walka trwała minutę krócej i miała o jedną minutową przerwę więcej (2×4=8, 3×3=9, w walkach cztero rundowych są 3 przerwy między rundami, a w walkach trzy rundowych mamy dwie przerwy między rundami).
W tej walce towarzyszył mi pełen wachlarz odczuć. Wchodziłem do ringu ze spokojem z zszedłem bardzo mocno rozczarowany, takie sytuacje mają miejsce bardzo często. Pomiędzy tymi dwoma odczuciami, czyli przez przebieg walki, odczuwałem jeszcze: presję gonienia wyniku, złość, smutek, rozgoryczenie, radość, zadowolenie, zdziwienie, bezsilność, wszechmoc, nadzieje, wszystko to naprzemian w ciągu jedenastu minut.
W pierwszej rundzie ze spokojem boksowałem z chęcią kontrowania z defensywy. Idąc do narożnika miałem wrażenie że pojedynek jest bliski remisu, jakie było moje zdziwienie jak usłyszałem od trenerów aktualny stan punkowy walki 7:1 dla gospodarza, sędziowie „nie widzą mnie” w ringu. Wtedy poczułem presję odrabiania strat, musiałem zmienić sposób walki, dodatkowo czułem lekkie rozgoryczenie i złość.
Wychodząc do drugiej rundy byłem pewny że muszę walczyć agresywniej. Przez całą rundę wywierałem presję czekając na dogodny moment ataku lewą ręką. Nastawiłem się na mocne uderzenia. W tej rundzie czułem złość, presję, wszechmoc i zadowolenie że udaje mi się plan odrabiania strat. I ponowne zderzenie z rzeczywistością w narożniku. Runda wypunktowana na zero (zdobyliśmy z rywalem po tyle samo punktów), na filmie widać że rywal dostawał punkt po moich uderzeniach, po którym upadał. Pod koniec tej rundy poczułem zdziwienie, przez moje przyzwyczajenie i niewiedzę. BYł to mój pierwszy rok w grupie wiekowej junior (przedział wiekowy od początku roku w którym kończy się siedemnaście lat, do końca roku w którym kończy się osiemnaście lat). W niższej kategorii wiekowej dosyć często zwyciężałem „przed czasem” (niezdolność do walki, poddanie itp.) i przyzwyczaiłem się że do takiego zwycięstwa wystarczą dwa liczenia sędziego w jednej rundzie. W grupie wiekowej junior do konieczności zakończenia walki przez sędziego w jednym starciu wymagane są trzy liczenia. I to mnie zdziwiło, że sędzia wznowił pojedynek po drugim knockdownie.
W narożniku dowiedziałem się że nic nie odrobiłem strat, przewaga niemca jest takich samych rozmiarów co po pierwszej rundzie, wynik 14:8. Poczułem zdziwienie i bezsilność. Z takimi emocjami wchodziłem do trzeciej rundy.
Zacząłem wkładać w uderzenia całą moc aby wyeliminować rywala. Już nie myślałem w jaki sposób to zrobię, mialem za cel „bić mocno”. W tej rundzie przewaga rywala się powiększyła, o dwa punkty, byłem w niej jak zombi- bez rozumu/głowy. Zmierzając do narożnika czułem bezsilność, smutek.
W narożniku przed ostatnią rundą odzyskałem świadomość i postanowiłem że spróbuje jeszcze to wygrać. Poczułem płomyk nadziei, „mam jeszcze dwie minuty, spróbuję!”, przed ostatnią rundą wynik: 17:9
Runda zaczęła się nieźle, ale po chwili nadzieja zgasła i poczułem mocną bezsilność której już nie potrafiłem zwalczyć. Finalnie przegrałem walkę, przez poddanie przez trenera. Trener Marek Okroskowicz zrobił to w formie protestu przeciw sędziowaniu- takie dostałem wtedy wyjaśnienie. Nigdy nie miałem za to pretensji, i tak czy siak bym przegrał, zresztą trenera Marka wraz z trenerem śp. Zbigniewem Kicką uważam za najlepszy duet trenerski z jakim pracowałem.
Zwróć uwagę na zachowanie sędziego ringowego przed przerwaniem walki, zastopował walkę aby uciszyć Polskich kibiców- sędzia nie ma i nie miał takich uprawnień. W tamtym okresie ringowy mógł uspokajać sekundantów a nawet po kilku próbach wyprosić sekundanta ze swojego miejsca, nawet mógł za zachowanie trenera przyznać jego zawodnikowi ostrzeżenie. Ale nigdy nie mógł wpływać na zachowanie publiki.
Jaki morał może przynieść ta historia?
Po tej walce nie potrafiłem powstrzymać łez przez długi czas. Była to walka która wywołała we mnie najsilniejsze emocje ze wszystkich walk przez całą karierę. Był to mój około setny oficjalny pojedynek. Usiadłem na podłodze za drzwiami wejściowymi na halę, i byłem wściekły, zły, smutny i zawiedziony. Na wyciągnięcie nauki z tej lekcji potrzebowałem „chwili” czasu. Początkowo obwiniałem sędziów: „to przez nich przegrałem”. Była to wymówka aby zrzucić odpowiedzialność. Ale To nie była prawda. Prawdę odkryłem jak zacząłem analizować dlaczego czułem takie emocje w walce, przez co byłem wściekły, zły, smutny i zawiedziony. Czułem się tak ponieważ miałem świadomość że mogłem zrobić w walce więcej i odczuwałem te emocje do samego siebie, byłem wściekły, zły, smutny i zawiedziony ze swojej postawy. Po walce czulem że nie dałem z siebie wszystkiego, w tej walce zabrakło mi „chłodnej głowy”. Gdybym nie reagował emocjonalnie, na pewno inaczej rozegrałbym dwie ostatnie rundy walki.
Pierwsza lekcja: zrób wszystko co się da, aby nie mieć nic sobie do zarzucenia, bo świadomość tego że można było zrobić jeszcze więcej, w sprawach na których zależy, jest bardzo bolesna.
Kolejna lekcja wiąże się z wcześniejszą, emocjonalność podczas walki, lub z innej perspektywy patrząc, podczas podejmowania decyzji, jest złym rozwiązaniem. Dlaczego jest to nie korzystne? Emocje są elementem nie stałym.
Przykład działania emocji: na pewno słyszałeś o sytuacji jaka miała miejsce na tego rocznych igrzyskach olimpijskich. Dwie zawodniczki są podejrzane o oszustwo dotyczące swojej płci. Ludzie zamiast oceniać dostępne fakty zaczęli nakręcać się sami reagując emocjonalnie. Nawet Kilka dni temu krążyła po internecie fotografia, na której był umięśniony mężczyzna w majtkach z twarzą jednej z oskarżanych zawodniczek. Nie było istotne że gabaryty osoby na zdjęciach znacznie odbiegały od realnego wyglądu osoby której twarz została zaprezentowana. Ponownie ludzie zaczęli wydawać wyroki. Jeszcze większym znakiem że emocje są niewłaściwym doradcą był opis tej fotografii. Odnosił się on do tego że na spreparowanym zdjęciu widnieje finałowa rywalka Juli Szeremety… Zero jakiejkolwiek refleksji, wystarczy wyszukać Internecie „medalistki igrzysk olimpijskich w wadze Juli Szeremety” i dojdzie się do wniosku że nikogo podobnego nie ma na podium. Osoba z rysami twarzy ze zdjęcia nie walczyła w tej kategorii wagowej. Ale temat budzi w dalszym ciągu emocje i post zastał wielokrotnie udostępniany, nawet przez trenerów którzy wiedzieli że to nie z tą osobą Polka rywalizowała.
Nie daj się wciągnąć w emocjonalną grę, czasami wystarczy się „zatrzymać” wziąć kilka głębokich oddechów i zadać sobie pytanie „czy jest to prawda i co sprawiło że tak myślę?”. Wracając do tej sprawy, zawodniczki co do których było podejrzenie oszustwa, miały przeprowadzone badania po walkach finałowych igrzysk olimpijskich i za kilka miesięcy poznamy prawdę.
Nawet najbliżsi potrafią oszukiwać i okłamywać więc naiwnym jest wierzenie że nie będą tego robiły osoby nie powiązane z nami, które z kłamstwa mogą czerpać jakiś profit. Co ciekawe ta konkretna sytuacja nie dotyczy nikogo z nas osobiście a potrafi wywołać tak duże emocje, bo utożsamiamy się z naszą bohaterką. Jako Polacy mamy tendencje do szukania oszustwa wszędzie, moim zdaniem wynika to z historii naszego kraju, byliśmy przez inne narodowości wykorzystywani i wszędzie szukamy spisku. Dodatkowo nasi politycy pielęgnują to poczucie, przerzucając odpowiedzialność za wszystko na innych, każdorazowo wyznaczając winowajcę. Po czym część ludzi jak tresowane psy „wieszają psy” na „winowajcy” naszego losu.
Powyższy przykład jest jeszcze „świeżą raną” i może zostać odebrany przez część osób jak bym stał w obronie kontrowersyjnych zawodniczek. Moim zdaniem warto jest poczekać z osądami na konkretne i pewne informacje. Więc podam inny przykład. Na pewno miałeś wielokrotnie taką sytuacje że zareagowałeś emocjonalnie, a gdy emocje opadły zdałeś sobie sprawę że nie było powodu na taką reakcję. Po czym przyszła refleksja że gdyby nie posłuchanie się emocji to zachowanie byłoby całkowicie inne. To jest idealny przykład dlaczego nie należy podejmować decyzji pod wpływem emocji.
Podczas walki zawsze zwracałem uwagę na przeciwnika i siebie. Zawsze tak patrzyłem na walkę aby sprawnie kalkulować na co mogę sobie pozwolić w danym pojedynku. I w niewielu przypadkach dopuszczałem do siebie informacje które wybijały mnie ze skupienia. W tym przypadku pozwoliłem aby praca sędziów „podniosła mi ciśnienie” i zamiast wykonać większą pracę, miałem w głowie myśl że nawet jak trafiam to nie są uznawane moje ciosy przez sędziów. Co rozbijało moje skupienie i efektywność podczas walki.
Możesz wykonać pewne zadanie. Jeżeli minęły już emocje po emocjonalnej sytuacji, zastanów się dlaczego one wystąpiły, postaraj sobie odpowiedzieć jak najdokładniej. Następnie odpowiedz sobie na pytanie czy postąpiłbyś tak samo, jeżeli nie to w jaki sposób aby nie mieć pretensji do siebie.
To są moje doświadczenia one mogą Ci pomóc ale nie muszą. Wszyscy jesteśmy inni, i mamy inne priorytety oraz z innej perspektywy widzimy świat. Ani moja ani Twoja perspektywa nie jest zła, są po prostu inne.
Dodaje link do walki która była dla mnie tak bardzo emocjonalna, w prawym dolnym rogu znajduje się aktualny stan punktowy: https://www.youtube.com/watch?v=Xmsrci_wJ08
Niedawno założyłem klub bokserski, w którym stosuje zdecydowanie więcej metod rozwijających ciało, od tego co udostępniam w formie tekstowej czy wideo. Dodatkowo jako fizjoterapeuta dbam o to aby ruch polepszał funkcjonalność Twojego ciała, przy okazji dobrze się bawiąc. Znajdzie tu miejsce osoba chcąca postawić swój pierwszy bokserski krok, oraz osoba z doświadczeniem i aspiracjami mistrzowskimi. Każdy z treningów ma swój cel do którego dążymy. Serdecznie Zapraszam na zajęcia do UKS Sztuka Boksu oraz do śledzenia profili społecznościowych: moich i klubowych. Od 17.09.2024 ruszamy z sekcjami dla młodzieży i dorosłych, chętnych zapraszam do kontaktu.
Dziękuję za przeczytanie artykułu! Mam nadzieję, że znalazłeś w nim wartościowe informacje. Jeśli spodobał Ci się ten tekst i chcesz mnie wesprzeć, możesz postawić mi wirtualną kawę. Każda drobna wpłata pomaga mi tworzyć więcej takich treści. https://buycoffee.to/boksuj
Dziękuję za wsparcie i do następnego artykułu!
Jeśli chcesz przenieść swoją pasję do sportu na wyższy poziom i pracować nad swoimi umiejętnościami, zapraszam do wspólnych treningów. Ze mną osiągniesz swoje cele, niezależnie od tego, czy dopiero zaczynasz, czy jesteś doświadczonym sportowcem. Skontaktuj się ze mną za pośrednictwem strony internetowej https://boksuj.com



