Walka skończyła się w piątej rundzie przez KO, do tego czasu, w każdej, nie licząc rundy drugiej, AJ(Anthony Joshua) padał na matę. Antony od pierwszego gongu wyglądał na zestresowanego. Nie mam pojęcia co wprowadziło go w taki stan , mogę tylko podejrzewać że przerosła go presja tego pojedynku, równie dobrze mogą taki skutek powodować jakieś inne problemy. Od samego początku miał dłonie poniżej głowy. Jest to dziwne dla tego że Joshua nie ma tendencji do trzymania ramion w tym stylu, zawsze prawą pięść utrzymywał przy szczęce i wręcz sprawiał wrażenie jakby ze szczególnym skupieniem jej tam pilnował.
Opuszczone ręce plus spięte ciało, najprawdopodobniej przez duży stres, wymuszało spóźnione reakcje. Nawet jak Antek wykonywał obrony tułowiem to były one zbyt wolne i zbyt krótkie, przez co bardzo dużo uderzeń Daniela doszło do celu, nawet gdy AJ wykonywał obrony. Co finalnie skutkowało pięciokrotnie knockdownem. Joshua cały czas się spóźniał, i w obronach i podczas kontrataku. Nie mógł wejść w odpowiednie tempo. Przez napięcie mięśni ruchy Anthonego były wolniejsze i zabierały mu więcej Energi. Nawet wiele prób klinczu mu się nie powiodło, ten element walki mógłby być jego ratunkiem podczas takiego pojedynku. Jedne uderzenie w piątej rundzie zrobiło wrażenie na Danielu, co dostrzegł AJ i poszedł za ciosem, co finalnie skończyło się nadzianiem na kontratak który zakończył pojedynek. W całej walce Joshua przeprowadził siedem eksplozywnych ataków. Pierwsze dwa miały miejsce w pierwszej rundzie, trzeci w trzeciej, czwarty w czwartej rundzie, w piątej pozostałe. Piąty atak Daniel odczuł co dostrzegł AJ i poszedł wykończyć swoją ofiarę co przypłacił porażką.
Przypuszczam że nie do końca taka była taktyka na pojedynek jaką realizował Joshua. Myślę że AJ miał prowokować Daniela do ataku i unikać jego uderzeń lub klinczować, aby ten w końcu się zmęczył, aby to wykorzystać i pod koniec walki zmęczonego Dubois wykończyć. To są tylko moje domysły.
Spójrzmy na pojedynek z drugiego narożnika, od strony Daniela Dubois. Czy w tej walce pokazał coś wielkiego bądź wybitnego? Nie, robił to co zawsze – atakował. Z mocnego uderzenia słynął od początku kariery o czym świadczy jego rekord na 22 zwycięskie walki 21 skończył przed czasem. Anthony wystawiał się na uderzenie i nie potrafił skutecznie się bronić.
Od początku atakował wywierając mocną presję na AJ’u. Joshua nie był w stanie efektywnie unikać ataków czy bronić się przed nimi, więc były one ponawiane. Po każdym uderzeniu w głowę z prawej ręki Joshua sprawiał wrażenie zamroczonego. Na efekt musieliśmy poczekać prawie całą rundę. Pod koniec pierwszej rundy Anthony wylądował na macie. Druga runda wyglądała podobnie z tą różnicą że Joshua nie był liczony. Trzecia i czwarta to powtórka rundy pierwszej, w każdej z tych rund AJ lądował na „deskach”. W piątej Daniel w dalszym ciągu napierał aż do momentu nadziania się na kontr atak Antoniego. Po czym zaczął się wycofywać aż doszedł do narożnika. To Joshua w tym momencie wywierał presję nawet dwukrotnie trafiając Daniela. Po Dubois nie było widać aby zrobiły te uderzenia wrażenie. DDD dostrzegł moment kiedy Joshua rozpoczął przeprowadzać kolejny atak i wyrzucił uderzenie kontratakujące które zakończyło pojedynek. Cios kończący walkę był uderzeniem pchanym. Mimo to pretendent nie był w stanie kontynuować walki.
Już są opinie że taki cios nie mógł znokautować. Jak najbardziej mógł. Spójrz na wcześniejsze zachowanie Antoniego na przyjęte uderzenia. Po prawie każdym przyjętym uderzeniu „tańczył” i miał problem z równowaga. Jeżeli wywoływały one taką reakcję to ośrodkowy układ nerwowy musiał doznać urazu. Więc przed ostatnim uderzeniem był on już „przeciążony” i taki pchany cios wystarczył aby Joshua nie był w stanie wstać.





